już


Link 08.11.2008 :: 21:40 Komentuj (0)
dwa lata istnienia.
rok od zawieszenia działalności.

sentyment...

i wciąż słowo. głęboko i wszędzie wokół.

i znowu


Link 03.03.2008 :: 20:20 Komentuj (0)
Kolejna publikacja wiersza, tym razem na łamach kwartalnika Relacje-Interpretacje, nr 1 (9) marzec 2008. Dostępny w Regionalnym Ośrodku Kultury w Bielsku-Białej :)

cienie


Link 29.02.2008 :: 22:59 Komentuj (0)
W numerze 6/2008 czasopisma Cogito (druga połowa marca) publikacja w rubryce "Czas na Debiut". I tyle.
Pozdrawiam :)

epilog


Link 07.11.2007 :: 22:43 Komentuj (0)

Minął rok, odkąd założyłam tego bloga. Był to swego rodzaju eksperyment - chciałam wysłać moje słowa w świat i zobaczyć, jak zostaną przyjęte. Czy moja "twórczość" spotka się z akceptacją ludzi w podobnym wieku, znajomych i nieznajomych, czy coś im da, zainteresuje. Dziękuję wam wszystkim za ten rok, za wasze komentarze, za to, że zechcieliście i odważyliście się czytać, że byliście ze mną. Wasze słowa naprawdę wiele dla mnie znaczą.
A teraz nadeszła pora, aby zakończyć ten okres i działalność bloga. Będzie on istniał w dalszym ciągu, tymczasem ja zajmę się czymś pożyteczniejszym - np. nauką do matury :P.
Jeśli moje marzenie się spełni i moje słowa sieroce bezdomne odnajdą swoje miejsce na kartach książki, na pewno dam wam o tym znać.
Dziękuję jeszcze raz, pozdrawiam was wszystkich serdecznie -

Asiula.

wyznania. deszcz.


Link 04.11.2007 :: 23:35 Komentuj (0)

***

to nie jest tumiwisizm ale przewlekłe znieruchomienie myśli hiperbolizacja bezdechu czyli tak zwanego nieudanego zatrzymywania czasu kiedy głowa puchnie od pustki i słowa upadają w bezwładzie na kartkę niczym z kapelusza dadaistów tu wszędzie dokoła taki spokój cztery kąty szyją ciszę i ściany nachylają się nade mną gdy śpię łapiąc moje sny w klatki małe puszyste lęki wtoczą się do mojego łóżka o świcie zamieniając się w pluskwy wiesz tak naprawdę lubię jesień bo nikt mi nie każe się wtedy śmiać i tylko parasole bywają kolorowe i lubię tych wszystkich smutnych ludzi którzy udają jak to jest super wiesz zasuszyłam w książce twój cień i noszę pod pachą odgłos twoich kroków ale zostaw mnie już nic mi nie jest to tylko deszcz żadne tam łzy
przecież

jeszcze jutro a potem dzień.

wokół


Link 12.10.2007 :: 22:54 Komentuj (2)

***

od paru tygodni wszystko przesycone jest przemijaniem. wydeptane ścieżki opowiadają wciąż tą samą historię, na przystankach stoją cienie ludzi, którzy pojechali innymi autobusami. świat sprawia wrażenie, jakby za chwilę miał spłynąć do ulicznych kratek, razem z jesiennym deszczem. wszystko już było i nic nowego się nie rodzi. pożegnania odbijają się echem od brudnych ścian budynków. łzy płyną nieprzerwanie wciąż te same, wypłakane już wielokrotnie i poszarzałe. toczy się ulicami koło przypadkowych spotkań. słowa wyuczone na pamięć upadają na ziemię powoli jak liście i są kroki, kroki, kroki. przemijanie za, przemijanie przed, przemijam, przemijasz, przemijamy, i tylko z kałuż wyczołgują się przezroczyste wspomnienia błagające o jeszcze jedno życie.

a marzenia nadają cieniom ludzkie kształty i twoje rysy twarzy.


czasoprzestrzennie


Link 09.09.2007 :: 15:35 Komentuj (3)

***

ratuj mnie od jesieni
ratuj od duchów liści
mój strach ma wielkie czarne oczy kałuż
a krzyk mój ptaki dzikie niosą gdzieś wśród cieni

wytłumacz mi, dlaczego
jarzębina ma krwi kolor
płynącej z rozdartego smutkiem lasu
ratuj, bo nie chcę losu dzielić jego

już lato rozprysło się
na miliony srebrnych łez
a potem ulewnym deszczem spadło z nieba
kaskadom słońca sierpniowego niosąc kres

a ty bądź zawsze, bądź ciągle
w październikowej bądź mi mgle
o listopada świcie szukajmy siebie
i ciepła, bez którego żyje się tak źle

ratuj mnie od jesieni,
inny nikt nie pomoże mi
pod snu parasolem ukryj mnie przed nią
przed wiatrem złudzeń, co wciąż szydzi z nas i drwi

ratuj mnie od jesieni…


z pozdrowieniami dla osoby, która napisała do tych słów muzykę...


garść wspomnień z podróży

kolor jeziora Lac Blanc, palmy w Montreux, jeżdżenie na rolkach o zachodzie słońca po Prilly, winnice w Rivaz, strome uliczki Lozanny, kształt lodowca d'Argentiere, zapach sera w Gruyerès, pływanie w Jeziorze Genewskim z widokiem na majestatyczne Alpy, uśmiech małej Lenki i szczurołapa z Hameln, kamienice w La Petite France, smak wina, ludzie pod Bramą Brandenburską, spotkanie ze Stempowskim nad wodospadami w Szafuzie... i więcej, więcej, więcej...


naprzód


Link 02.08.2007 :: 23:10 Komentuj (0)

"-Proszę pana, a gdzie to pan tak sobie idzie?
-Gdzie to ja tak sobie idę? Zachwycające jest twoje pytanie, mały. Gdzie to ja sobie idę? Na tak ładnie postawione pytanie nie można nie odpowiedzieć. Ale czekaj, bo chciałbym też ładnie ci odpowiedzieć. Gdzie to ja sobie idę?... Naprzód próbuję sobie iść, mały. Naprzód.
-
-
-To niech mnie pan weźmie ze sobą. Ja też chcę iść naprzód. Nie chcę iść do szkoły, jak się skończą wakacje.
(...)
Jak to dokąd? Naprzód, zawsze i niesłychanie."

(fragment opowiadania E. Stachury pt. "Wesele")


***

na początku było pragnienie i światy wypełniające po brzegi sny. potem wijąca się ścieżka błądziła wokół kubka herbaty książek na biurku i oplatała stojące w przedpokoju buty. aż wreszcie pewnej nocy pojawiły się ptasie skrzydła i melodia coraz to bardziej natarczywa. z każdym dniem widać ją było wyraźniej kontury delikatnie wyostrzały się i kolory nabierały głębi. aż w końcu opętała skutecznie zarzucając na stopy słodkie szaleństwo.
wolność. droga. bo niezmiennie są jednym.



marzenia, złudzenia.


Link 07.07.2007 :: 19:42 Komentuj (3)

Jedno z marzeń

Chciałabym, żebyś pojechał ze mną do Paryża.
Zdanie to lepiłam nieśmiało z myśli od tamtej chwili, gdy sobie przypomniałam banalne „stare czasy”. Chciałabym, żebyś tam ze mną pojechał, nieważne jak. Nieważne kiedy, może być nawet dzisiaj. Albo jutro, z samego rana. Wypożyczonym samochodem albo stopem, co myślisz o tym, żeby pojechać stopem? Wezmę ze sobą swój notatnik z wierszami. Ja będę opisywała wszystko, co widzę, ludzi w metrze (może spotkam jeszcze raz pana w szaliku?), pogodę, wodę w Sekwanie. A ty będziesz grał i śpiewał, albo rysował. Pójdziemy odwiedzić Moneta i Muncha. Kupimy wino w Dzielnicy Łacińskiej i poszukamy pokoju w jakimś hotelu, jak Maga i Horacio. Zachody słońca na Montmartre, to takie naiwnie romantyczne. I kolacja w jednej z restauracji na pływających po Sekwanie barkach. Powiedz, czy nie chciałbyś ze mną pojechać? A jeśli nie zechcemy już wracać, bo wolność uderzy nam do głowy znacznie skuteczniej niż wino, wybierzemy się do Barcelony. I „będziemy tylko my dwoje, a na świecie cała reszta ludzi”, jak pisał Hemingway.

*
* *

Podniosłam wzrok i uśmiechnęłam się, zaglądając nieśmiało w twoje niebieskie oczy. Czy pojedziesz ze mną do Paryża?


***

gdybyś tak zechciał odchodzić
proszę
wcześniej powiedz mi o tym

gdybyś jednak miał odejść
proszę
nie zostawiaj po sobie
nic


--------

czas zatoczył koło.
czas zabija rany. uczuć - nigdy.

przed siebie.


Link 17.06.2007 :: 23:01 Komentuj (2)

"Posiedźmy jeszcze chwilę na ławce, na peronie
nim nas zabiorą w podróż bilety przedawnione
Wszystko im jedno dokąd, dworce są takie same
Miasta tak samo obce, gdy mijasz je nad ranem..."
(Czerwony Tulipan, "Stukot kół")


***

wybacz że nie umiem się zachwycać spacerując po Pere-Lachaise zrywając historie z kamieni by ubrać się w nie stać się kimś innym wdrapując się po schodach na Montmartre by dławić się dusznym powietrzem działającej narkotycznie bohemy a może biegnąc wzdłuż Sekwany by zdążyć na to jedno jedyne metro które co dzień mi umyka zabierając ciebie prawie na zawsze wybacz że nie tęsknię pisząc sobie stopami wędrówkę zatrzaskując się w przedziałach pociągów i w ekstazie liżąc oddalający się nieustannie krajobraz za szybą wybacz że ucieczka jest moim domem bez drzwi i okien który toczę niczym swoją ziemię niczym dziecięcą piłeczkę gdzieś w dół zboczy ciągnąc za sobą trzymane kurczowo światło


---

tak naprawdę zachwycona, ach, zachwycona.





architect:Mauriel // szablony4u project






=Księga Gości=

=Dodaj wpis
=Oglądaj


=O mnie=

=Archiwum=

2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad



=Linki=

zbiodra.ownlog.com
ossa.ownlog.com
Aniruel
Kikusia
Zdolny Sewerynek :)